Duda zagra z Iwańczukiem – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.3)

996

Dogrywki dostarczyły nieco mniej emocji, niż spodziewali się kibice. Z 22. par, po pierwszej rundzie szachów szybkich (tempo 25’+10”) zostało już tylko 9., a po kolejnej rundzie (10’+10″) na sali zostali już tylko Dżobawa i Salgado, którzy musieli zagrać dwa pojedynki tempem 5’+3″, aby Gruzin przeszedł do kolejnej rundy. Dla polskich kibiców najważniejszą informacją była gładka wygrana Wasyla Iwańczuka, który jutro zmierzy się z Jankiem Dudą.


*****
Linki do starszych artykułów:

Burza bez Pioruna – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.2)

Dobra runda Polaków! – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.1)

Puchar Świata okiem Mateusza Bartla

*****

Wszyscy Ci, którzy liczyli na niespodzianki, muszą objeść się smakiem. Poza Eljanowem oraz Ponomariowem, którzy wczoraj pożegnali się z turniejem, dziś tylko nieliczni gracze z wysokimi rankingami odpadli z rozgrywek. Odpadnięcia Davida Howella czy Bassema Amina (który w kuriozalny sposób wypuścił wygraną w drugiej partii klasycznej i zamiast awansować od razu, to odpadł w dogrywkach z Viktorem Erdosem) to nie są jednak takie wyniki, że można traktować je w kategoriach sensacji. Także pierwsza rundą świadczy o tym, że rankingi może w szachy nie grają, ale cyferki przy nazwiskach nie biorą się znikąd!

Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy gracze z szerokiej czołówki przeszli przez ten etap turnieju gładko. Z dalekiej podróży wrócił Pentala Harikrishna, który w czwartej partii meczu za bardzo chciał pokonać swojego kubańskiego rywala i tylko cudem osiągnął remisową końcówkę na motywie „złego koloru gońca”. Długo męczył się także Jan Niepomniaszczyj, który potrzebował łącznie aż 6 partii by pokonać dużo niżej notowanego Mladena Palaca. Chorwat może żałować tego, że w kilku partiach godził się na remisy w lepszych pozycjach, a także tego, że dwa razy(!!!) partia zakończyła się słynnym powtórzeniem ruchów w wariancie Najdorfa, tj. Ge3-Sg4-Gc1-Sf6. Bogini Caissa nie mogła nagrodzić takiego gracza awansem do kolejnego etapu zmagań!

Jak to bywa w partiach przyspieszonym tempem, nie brakowało sporych przeoczeń. Mi wpadły w oko dwie dość duże, ale bardziej uważny obserwator na pewno widział więcej. Utalentowany Chińczyk Wei Yi, który w klasycznej części meczu miał spore problemy, w pierwszej partii rapidów dostał prezent od swojego rywala Batora Sambueva i już po 11. posunięciach miał wygraną pozycję. Jeszcze boleśniejsze było przeoczenie, znanego z udziału w polskich turniejach, Hranta Melkumjana. Ormianin w czwartej partii dograł się wygranej pozycji i zobaczmy jak niewiele zabrakło, aby to on grał w II rundzie.

b4r1k/p5pp/2qb4/2p1n3/5B2/2P3R1/P3QPPP/3R2K1 b - - 0 1

Ostatnim ruchem Borysa Graczewa (również znanego z występów w Polsce, a dokładniej, w kołowych turniejach im. Unii Lubelskiej) było 25.Gg5-f4. To dość rozpaczliwa próba zamącenia wody – jeśli białe stoją w miejscu, to są zupełnie bezbronne. Gdyby teraz Melkumjan znalazł proste 25…Wxf4!26. Hxe5, Wf6 (hetman, oczywiście, jest nietykalny, z uwagi na mata na ósmej linii) to zapewne grałby dalej. Zamiast tego wybrał 25…He8?? licząc na to, że nie działa 26.Wxd6. Niestety, przygotowana sztuczka, tj. 26…Sf3+ nic nie dała, bo po 27.Kf1 nie ma żadnej kontynuacji ataku.


`

*****

Jutro, znów o godzinie 13, zobaczymy już pojedynki Onischuk – Wojtaszek (Radek zaczyna od czarnych) oraz Duda – Iwańczuk (Janek zaczyna od białych). Nie mam zamiaru podejmować się przewidywania wyników, ale kilka słów na temat tych spotkań znaleźć się musi.

Polska ekipa w Tbilisi. Od lewej: Jan-Krzysztof Duda, Kacper Piorun, Radosław Wojtaszek i trener Dudy, Kamil Mitoń
Fot. Amruta Mokal/ChessBase India

Nie ma wątpliwości, że Radek jest faworytem swojego starcia. Onischuk to zawodnik nieco starszego pokolenia (ur. w 1975 jest od Radka o 12 lat starszy), ale nadal bardzo aktywnie grający. Dotychczas panowie grali ze sobą dwukrotnie – w szachach klasycznych padł remis, a w szachach szybkich triumfował Radek.

Onischuk to zawodnik wychowany w Związku Radzieckim i jako taki ma wszechstronną wiedzę szachową. Widać to w jego partiach, gdzie potrafi pokazać się z dobrej strony w pozycjach o różnym charakterze. Debiut nie jest może jego piętą achillesową, ale też nie jest to wyjątkowo silna strona tego zawodnika. Wybory Amerykanina są stosunkowo przewidywalne i w fazie debiutowej nie powinien on stworzyć Radkowi realnych problemów. Scenariusz tego meczu, mam nadzieję, będzie typowy dla ostatnich poczynań Radka w PŚ – sucha partia czarnymi i pressing białym kolorem.

Zupełnie inaczej zapowiada się mecz Janka. Obiektywnie rzecz biorąc w mecz Iwańczuk – Duda nie ma faworyta. Iwańczuk najlepsze lata ma bez wątpienia za sobą, Janek jest w rozkwicie i pnie się do góry. Ale Iwańczuk to gracz osobnej kategorii, jedyny w swoim rodzaju. Jeśli jest w formie, zarówno szachowej, jak i – a może zwłaszcza – psychicznej, to nadal jest w stanie pokonać każdego (!) na świecie. Dowodem na to może być chociażby triumf w ostatnich mistrzostwach świata w szachach szybkich. Nie ma chyba zawodnika na świecie, który czułby się komfortowo grając z Ukraińcem – jemu zawsze może wyjść szachowa perełka, w każdej chwili!

Wasyl ma jednak także drugie, ciemne oblicze – potrafi wpaść w emocjonalny dołek, przegrać walkę z samym sobą. Wtedy jest cieniem samego siebie, gra dużo poniżej możliwości. Sinusoida jego wyników bywa wprost porażająca, a wewnętrzna motywacja nieprzewidywalna. Idealnie zaprezentował to turniej pretendentów w 2013 roku, gdzie Iwańczuk szybko stracił szanse na wygranie turnieju (bo przegrywał swoje partie przez gigantyczne niedoczasy), a potem jakby stracił zainteresowanie zawodami. Nagle jednak zmienił podejście i jak przyznał w wywiadzie… potraktował końcówkę turnieju jak rozgrzewkę przed drużynowymi mistrzostwami Rosji. W efekcie, pokonał tak pierwszego na mecie Carlsena (czarnymi!), jak i drugiego Kramnika. Ot, cały Iwańczuk.

Lwowska legenda jest niemożliwa do zaszufladkowania także pod względem debiutów. Ukrainiec może zagrać każde szachowe otwarcie, a w czasach korzystania z Encyklopedii Szachowej żartowano, że aby się na niego przygotować, należy przejrzeć wszystkie tomy!

Oczywiście, sporo zależy także od Janka. Nasz junior, jak pamiętamy, zakończył swoją pierwszą przygodę z PŚ właśnie na pierwszej przeszkodzie, którą był Iwańczuk. Teraz ma okazję do rewanżu. Po drodze panowie zagrali zresztą jeszcze jedną partię tempem klasycznym – na DME w Reykjaviku w 2015 roku, padł remis (Janek miał czarne). Jutro Janek będzie miał białe i mam nadzieję, że zrobi z tego użytek, choć z drugiej strony – nie jest to konieczne. Pamiętajmy, że w pucharze jedną z taktyk może być dojście do dogrywek. Chociaż Iwańczuk dzierży miano najlepszego szachisty tempem przyspieszonym, to wcale nie sądzę, że Janek byłby w dogrywce na straconej pozycji. W tie-breakach do gry dochodzą emocje, a Polak ma chłodniejszą głowę. Liczę, że to zadecyduje!

*****

Linki do starszych artykułów:

Burza bez Pioruna – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.2)

Dobra runda Polaków! – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.1)

Puchar Świata okiem Mateusza Bartla