Rocznica stulecia urodzin Stanisława Gawlikowskiego

595

Dzięki uprzejmości Polskiej Agencji Prasowej publikujemy materiał o Stanisławie Gawlikowskim:

100 lat temu urodził się wybitny publicysta szachowy Stanisław Gawlikowski

W czwartek mija 100 lat od urodzin Stanisława Gawlikowskiego, znanego w świecie szachów zawodnika, publicysty i propagatora „królewskiej gry”. „Był wielkim fanatykiem szachów, postacią niezwykle pozytywną” – wspomina starszego kolegę mistrz międzynarodowy Andrzej Filipowicz.

Gawlikowski urodził się 16 stycznia 1920 roku we Wlonicach na Sandomierszczyźnie. Jego ojciec Jan był posłem na Sejm II RP, matka Maria, z domu Świeżyńska, była bratanicą ostatniego premiera Rady Regencyjnej z pierwszej wojny światowej Józefa Świeżyńskiego.

Rodzice dość szybko rozwiedli się. Jako kilkunastoletni chłopiec Stanisław zamieszkał w Warszawie, gdzie uczęszczał do gimnazjum Batorego. W stolicy opiekowały się nim babcie, ciotki i piastunki.

Szachy poznał dzięki ojcu i poświęcił im niemal całe swoje życie. Wielkim przeżyciem dla młodego adepta była Olimpiada Szachowa, która odbyła się w Warszawie w 1935 roku.
15-letni Stanisław był wówczas stałym gościem w kasynie oficerskim przy ul. Szucha, gdzie rozgrywano turniej, w którym reprezentacja Polski wywalczyła brązowy medal.

Jeszcze przed wojną zgromadził liczącą kilkaset tomów bibliotekę szachową, uczestniczył w turniejach międzyszkolnych. Jako nastolatek zaczął pisać krótkie teksty do lwowskiego „Szachisty”.

Po zakończeniu wojny, w której podzielił los warszawiaków wypędzonych przez hitlerowców ze zniszczonego miasta, szybko wrócił do stolicy. Należał do grupy działaczy, którzy w roku 1946 reaktywowali Polski Związek Szachowy. W latach 1946-19 dwunastokrotnie grał w finałach mistrzostw kraju. Największy sukces odniósł w roku 1948, zdobywając w Krakowie tytuł wicemistrza. W barwach warszawskich drużyn Polonii i Legionu ośmiokrotnie zdobył drużynowe mistrzostwo Polski.

„Był moim starszym kolegą w drużynie Polonii, do której wstąpiłem w 1952 roku. Akurat zdobyli wtedy mistrzostwo. Grałem początkowo jako junior, a on jako senior. Był jednym z podstawowych graczy. Tworzył wokół nas miłą atmosferę, dopingował, żeby wszyscy się starali. Z reguły większość z nas, czyli Janusz Szukszta, Janusz Szpotański czy Romuald Grąbczewski wpadała w niedoczasy, a Gawlikowski grał szybciej od innych. Mobilizował nas do szybszej gry. Zawsze trzymał barwy klubowe na wysokim poziomie” – wspomina dziś młodszy kolega z zespołu Andrzej Filipowicz, wielokrotny reprezentant kraju, olimpijczyk, ceniony sędzia międzynarodowy.

W 1947 roku Gawlikowski był jednym z założycieli miesięcznika „Szachy”, przez lata jedynego szachowego pisma w Polsce. Prowadził także audycje w Polskim Radiu, popularyzował grę m.in. w „Panoramie”, „Sportowcu”, „Życiu Warszawy” i „Świecie Młodych”. Redaktor „Życia Warszawy” Stefan Sieniarski wspominał, jak po wprowadzeniu do gazety działu szachowego, zaczęły napływać do redakcji listy z podziękowaniami z różnych stron kraju. Było co i kogo czytać.

Duże uznanie zdobył Gawlikowski również jako pisarz, historyk i teoretyk szachów. Do kanonów literatury przedmiotu weszły jego „Teoria debiutów” (1947), dwutomowa „Końcowa gra szachowa” (1954, 1957), a także „Olimpiady Szachowe” (1972) i „Walka o tron szachowy” (1976).

„Był wielkim znawcą szachów. Książki, które napisał o olimpiadach szachowych czy obszerne tomy o końcówkach, to prawdziwe dzieła. Dokuczaliśmy mu mówiąc a propos tych ostatnich, że to – z racji objętości – +cegły+, ale zyskały sobie uznanie w środowisku. Niezwykle pozytywnie wypowiadali się o nich nawet gracze czołówki światowej, jak Holender Jan Timman czy Rosjanin Jurij Awerbach. Cenne było to, że dominowały w nich przykłady z praktyki, a nie studia i ułożone pozycje, które zamieszczali inni” – dodał Filipowicz, członek honorowy Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE).

Młodszym kolegą Gawlikowskiego w Legionie Warszawa był także Rafał Marszałek, ośmiokrotny uczestnik finałów mistrzostw Polski, później znany krytyk filmowy, scenarzysta i dyplomata.

„Dziś, niestety, jakby zapomniany pozostaje Stanisław jedną z najważniejszych postaci polskiego powojennego życia szachowego. Więcej, chyba dopiero teraz dociera do nas wymiar jego olbrzymiej pracowitości i znaczenie jego dorobku” – nadmienił Marszałek.

Jak wspomniał, opisując VIII Olimpiadę Szachową rozgrywaną w Argentynie na przełomie sierpnia i września 1939, Gawlikowski przywołał scenę, będącą interesującym przypisem do historii najnowszej: +Czechosłowacja oficjalnie występowała jako +Protektorat Czech i Moraw+. Niemieckim +protektorom+ nie udało się jednak skłonić organizatorów do zdjęcia z frontowej ściany teatru, w którym odbywały się rozgrywki, flagi czeskiej i zastąpienia jej oficjalną flagą +Protektoratu+ ze swastyką. Po dłuższych negocjacjach wywieszono ostatecznie dawny czeski sztandar”.

„Mistrz szachowy, teoretyk, historyk dyscypliny, publicysta, felietonista – zawodowych wcieleń Gawlikowskiego było dużo, lecz przede wszystkim dużo było Stasia jako człowieka: niesłychanie żywego, pełnego temperamentu i inwencji” – dodał Marszałek.

Wiadomo było, że Gawlikowski nie znosił komunistycznego ustroju. Z tego powodu nie znalazł się w reprezentacji na olimpiadę w Helsinkach w 1952 roku, a w okresie najgłębszego stalinizmu stracił pracę w tygodniku „Szachy”. Jego spontaniczne, otwarte wypowiedzi wiązały się w tamtych czasach z nie byle jakim ryzykiem.

„W ponurej, stalinowskiej dobie, podczas grupowego spaceru nad brzegiem Bałtyku, Staś zaimprowizował strzelisty hymn +o wietrze wolności przychodzącym do nas ze Skandynawii+. Tylko chwalebnej solidarności braci szachistów domorosły poeta zawdzięczał wtedy, że nie trafił do ubeckiego lochu” – zauważył były szachista Legionu.

Marszałek zaznaczył też, że Gawlikowski, ciekawy świata, bystry w obserwacjach i ocenach, pogodny i dowcipny, okazywał niezmiennie wielką życzliwość kolegom.

„W jego niewielkim mieszkaniu na warszawskiej Ochocie goście, nawet ci niezapowiedziani, zawsze byli mile widziani. Przy filiżance kawy, z miłą asystą troskliwej żony gospodarza, pani Zofii, szachiści wiedli długie rozmowy. Dzisiaj takich domostw zostało niewiele, życie wygląda inaczej. Nieprzypadkowo dom państwa Gawlikowskich stał przy ulicy Baśniowej” – podsumował.

Gawlikowski entuzjastycznie odbierał przemiany polskiego Sierpnia i ruch Solidarności. Upadku komunizmu w Polsce jednak nie doczekał. Zmarł 9 listopada 1981 roku.

W latach 1982-2013 rozgrywany był w Warszawie Memoriał Stanisława Gawlikowskiego.