SZACHOWE MISTRZOSTWA POLSKI NR „0”

435

Jest paradoksem, że najsilniejszy bodaj turniej szachowy, jaki został rozegrany w Polsce w okresie międzywojennym, jest zarazem turniejem najsłabiej opisanym. Mowa tu o dwukołowym turnieju ośmiu mistrzów, który został rozegrany w Warszawie we wrześniu 1919 roku i w poświęconych mu, bardzo zresztą nielicznych wzmiankach, nazywany jest Turniejem Wszechpolskim lub Mistrzostwami Warszawy na rok 1919 (bo organizatorem imprezy było Warszawskie Towarzystwo Zwolenników Gry Szachowej).

Kamienica, gdzie była siedziba WTZGSz

 

Popatrzmy zresztą na tabelę z wynikami; rzuca się w oczy minimalna ilość partii nierozstrzygniętych:

 

Nazwisko      1    2    3    4    5    6    7    8           suma

  1. Belsitzman – –  r 1  r 0  1 1  1 r  1 1  1 1  r 1             11
  2. Flamberg r 0 – –  r 1  r 1  0 1  1 0  1 1  r 1               9
  3. Rubinstein r 1 r 0  – –  0 1  1 r  1 0  1 0  1 1              8,5
  4. Przepiórka 0 0 r 0  1 0  – –  0 r  1 1  1 1  1 1              8
  5. Dominik 0 r 1 0  0 r  1 r  – –  0 0  1 1  1 1               7,5
  6. Szwarcman 0 0 0 1  0 1  0 0  1 1  – –  1 1  0 1         7
  7. „Amator” 0 0 0 0  0 1  0 0  0 0  0 0  – –  1 1             3
  8. Łowcki r 0 r 0  0 0  0 0  0 0  1 0  0 0  – –                2

 

Rubinstein w 1919 roku wciąż uchodził za prawdopodobnego pretendenta – uczestnika meczu o mistrzostwo świata z Emanuelem Laskerem. Przepiórka był mistrzem klasy europejskiej, bez spektakularnych sukcesów turniejowych na koncie, ale groźnym dla każdego przeciwnika, a na dodatek – arcymistrzem w dziedzinie kompozycji szachowej.

Młody D. Przepiórka

Aleksander Flamberg przed wojną uczestniczył w kilku wielkich turniejach; w Petersburgu w 1914 roku przypadkowa porażka w ostatniej rundzie odebrała mu, wydawało się, pewny awans do turnieju arcymistrzów z udziałem Laskera i Capablanki (zamiast niego awansowali Alechin i Nimzowitsch).

A. Flamberg 1914

 

Nazwiska wymienionej trójki będą najlepszym świadectwem wysokiej klasy bezapelacyjnego zwycięzcy Zdzisława Belsitzmana, absolwenta gimnazjum Górskiego przy ul. Smolnej; to zadziwiające, ale ten świetny gracz nie miał okazji do rozegrania jednej chociażby partii poza Warszawą.

Z. Belsitzman

Józef Dominik – wschodząca gwiazda szachów krakowskich, w Warszawie był jedynym gościem, jeśli nie liczyć Rubinsteina, który był tyleż graczem warszawskim, co białostockim i łódzkim.

Mało dziś pamiętany Leon Szwarcman (Schwarzman) największe sukcesy odnosił w Paryżu, dokąd wyemigrował w drugiej połowie lat dwudziestych, wcześniej „wyrobił” sobie nazwisko na turniejach w Warszawie i Petersburgu.

Pod pseudonimem „Amator” krył się Jan Kleczyński (syn), utalentowany literat, krytyk sztuki i wieloletni dziennikarz „Kuriera Warszawskiego”, gdzie również prowadził rubrykę szachową. W porównaniu z innymi uczestnikami turnieju był on (podobnie do Dominika) amatorem szachowym, ale warto wspomnieć, że reprezentował Polskę na turnieju podczas olimpiady paryskiej w 1924 roku i że miał szczęśliwą rękę do Rubinsteina, z którym wygrał 3 partie przy 7 porażkach.

                 Jan Kleczyński (syn)

 

Urodzony w Kijowie Mojżesz Łowcki zdobył tutuł mistrza w przedwojennych turniejach niemieckich, reprezentując dość solidny poziom europejski. W Warszawie wypadł słabo z powodu braku praktyki w „głodnych i chłodnych” czasach I wojny światowej.

O turnieju warszawskim wiemy niewiele, zachowały się zapisy tylko 15 partii, z czego aż 6, w których walczył Rubinstein. Z notatki zamieszczonej w numerze 2/1920 „Szachisty Polskiego” wiemy o podziale nagród:

Jak widzimy z tabliczki pomieszczonej w nr 1 na stronie 15, kolejne nagrody otrzymali: 1) Z. Belsitzman 800 marek, II) A. Flamberg 600 marek, III) A. Rubinstein 500 marek i IV) D. Przepiórka 400 marek. Oprócz tego Naczelnik Państwa Józef Piłsudski ofiarował 500 marek na nagrody za najpiękniejszą grę; suma ta została rozdzielona przez sędziów (pp. R. Świętochowski i K. Irzykowski) w ten sposób, że 400 marek sędziowie przyznali p. J. Dominikowi (czarne) za partię z D. Przepiórką , zaś 100 marek p. L. Szwarcmanowi (białe) za partię z A. Rubinsteinem. Partie te stawiamy właśnie na czele ogłaszanego przez nas szeregu partii z turnieju.

J. Piłsudski – profil

 

Kilkanaście tygodni po zakończeniu imprezy w polskim światku szachowym zapanowała żałoba – w listopadzie zmarł arcymistrz Szymon Winawer, najlepszy szachista Warszawy na przestrzeni 35 lat, gracz równy klasą mistrzom świata. Odejście Winawera wyznaczało zamknięcie całej epoki w naszych szachach.

S. Winawer

Niestety czasy były bardzo niespokojne, odrodzona Rzeczypospolita toczyła wojny w obronie swych granic na kilku frontach, już niedługo pod bramami Warszawy stanąć miała śmiertelnie niebezpieczna Armia Czerwona. Pora dla szachów była zła, po trzecim numerze przestał się ukazywać miesięcznik „Szachista Polski”, gazety codzienne nie chciały poświęcać miejsca na swych łamach na sprawozdania z potyczek szachowych, skoro na polach bitew lała się prawdziwa krew i rozstrzygały losy Polski. Przepadły bezpowrotnie zapisy innych partii turnieju warszawskiego, który z racji wyjątkowo silnego składu (brakowało tylko łodzian Hersza Salwe i Hersza Rotlewiego) śmiało mógłby uchodzić za pierwsze Mistrzostwa Polski (albo „zerowe”, jeśli numer „1” uznamy za zarezerwowany dla turnieju z 1926 roku).

Nikt do tej pory nie zwrócił uwagi na zadziwiający fakt, że jakieś fatum prześladowało uczestników omawianej imprezy. Józef Dominik zmarł od ran w 1920 roku podczas wojny z bolszewikami.

J. Dominik

 

Już w 1923 roku rozstał się z życiem Zdzisław Belsitzman, liczący zaledwie lat około 40; okoliczności nie są bliżej znane.

W 1926 roku zmarł na nieuleczalną chorobę Aleksander Flamberg. Jan Kleczyński doznał zawału serca podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku i umarł; przez pewien czas jego tymczasowy grób znajdował się na trawniku przy placu Trzech Krzyży.

Dawid Przepiórka i Mojżesz Łowcki zostali rozstrzelani przez hitlerowskich oprawców w Palmirach w styczniu 1940 roku.

Leon Szwarcman został deportowany z okupowanej Francji do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i tam zamordowany w 1943 roku.

Sędziwego wieku doczekał tylko Rubinstein, ale i on został ciężko doświadczony przez los, bowiem od 1931 roku nie uczestniczył w życiu sportowym z powodu choroby psychicznej, a ostatnie lata spędził samotnie w domu starców.

Autor:Tomasz Lissowski

Wciąż zagadkowy Rubinstein