Remisowy finał – PŚ okiem Mateusza Bartla (7.4)

576

Pod znakiem remisów przebiegły cztery partie klasycznej części finałowego meczu o Puchar Świata. Choć taki wynik nie jest żadnym zaskoczeniem, to Lewon Aronian ma prawo być mocno rozczarowany – był o krok od wygranej w drugiej partii, a i w czwartej nie był bez szans na to, by mecz zakończyć już dziś. Ding Liren przetrwał trudne chwile, a w dogrywce jego szanse do wywiezienia z Gruzji Pucharu Świata powinny być nieco wyższe.

Linki do poprzednich artykułów znajdują się na dole strony

Z dwóch pozostałych w grze zawodników, to Lewon Aronian jest tym bardziej doświadczonym. Ormianin od dobrej dekady jest w ścisłej czołówce światowej i niezmiennie pozostaje w szerokim gronie osób uważanych za potencjalnych przeciwników Magnusa Carlsena w meczu o mistrzostwo świata. Jego rutyna dawała o sobie znać w czterech partiach finałowego meczu z Ding Lirenem. Chińczyk w każdej z partii był w defensywie, ani razu nie stwarzając rywalowi realnych problemów. Nie wiem, czego zabrakło Dingowi, aby w klasycznej części ostatniego starcia grać jak równy z równym z Aronianem, ale jego niemoc była zaskakująca. Zarazem, fakt tego, że Chińczyk zdołał się utrzymać i doprowadzić do dogrywki, może mu bardzo pomóc w barażu. Szybsze tempo gry, moim zdaniem, faworyzuje Dinga, który potrafi grać „jak maszyna” – skutecznie, szybko, niemal bezbłędnie. W partiach szybkich i błyskawicznych Aronian wydaje się być bardziej niestabilny, a to w starciu z kimś grającym równo może być zgubne.

fot. Anastasia Karlovich/www.tbilisi2017.fide.com

Co ciekawe, Aronian był dużo bardziej niebezpieczny czarnym, a nie białym kolorem. Zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej partii meczu, Ding poradził sobie z rozwiązaniem problemów debiutowych Partii Angielskiej bez większego wysiłku. Problemów debiutowych nie miał także Aronian w partiach drugiej i czwartej, ale tam pozycje, które powstawały, były dużo  bardziej grywalne, przy czym szanse na sukces zachowywały obie strony. Bardzo ciekawie potoczyły się wydarzenia w drugim pojedynku, gdzie odrobina nieuwagi Chińczyka sprawiła, że Ormianin bardzo zbliżył się do wygranej.

4b1k1/1p4pp/4p3/N1n5/1n2P3/6P1/5P1P/2N2BK1 w - - 0 1

Często patrząc na takie partie w wykonaniu arcymistrzów (zwłaszcza, gdy ocena komputera oscyluje w okolicach 0.00), w głowie pojawia się myśl „Ech, kolejny nudny remis”. Nic z tych rzeczy! Oczywiście, pozycja jest taka, że najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest podział punktu, ale oddalony wolny pion jest sporym atutem w rękach czarnych. Po błędzie Dinga, który zagrał teraz 30.Scb3? (lepsze było np. 30.f3 z dalszym podciągnięciem króla do e3) czarne odpowiedziały prostym 30…b6! i po 31.Sxc5, bxa5 okazało się, że pionek przesunął się o jedną linię dalej, a do tego jeszcze jego awans o kilka pól do przodu jest nieunikniony. Chińczyk, prawdopodobnie, nie docenił tego, że czarne mogą zlekceważyć groźbę zbicia pionka na e6, a w zamian zrobić wszystko, by pionek ‚a’ doszedł jak najdalej. Choć ocena komputera nadal mówi o tym, że remis jest osiągalny, to w praktyce zadanie białych było już bardzo trudne. Aronian stosunkowo dobrze utrzymywał przewagę i stawiał białym problemy (choć wydaje mi się, że w 35. posunięciu niepotrzebnie doprowadził do wymiany pionków ‚e’, bo w tego typu pozycjach wymiany pionowe są korzystne dla strony broniącej się), a w końcu – dzięki pomyłkom białych – dograł się do następującej pozycji.

8/3N4/6p1/8/3kn2P/p2b4/B7/2K5 b - - 0 1

Gołym okiem widać, że czarne są o krok od wygranej. Zaawansowany pion na a3 to nie jedyny atut czarnych – pięknie scentralizowany król, fantastyczny, multi-funkcyjny goniec na d3, a do tego biały skoczek będący poza grą – trudno wyobrazić sobie lepsze ustawienie figur przy takim ograniczonym materiale. Jednakże, jak zawsze w tego typu końcówkach, wygrana nie jest banalna, bo wystarczy stracić jednego piona i szanse na wygraną nikną, zwłaszcza, że realny jest także problem „złego koloru gońca”.

fot. Anastasia Karlovich/www.tbilisi2017.fide.com

W tym momencie, wygrana była jednak stosunkowo prosta, oczywiście na tyle, na ile może być prosta wygrana po trzech tygodniach wyczerpującej walki i po długiej, kilkugodzinnej batalii, z posiadanymi nielicznymi minutami na zegarze. Gdyby Aronian zagrał najbardziej napraszające się 58…Sc3!, to tylko cud mógłby uratować Dinga. Białe po tym posunięciu miałyby dwie opcje:

  1. 59. Gb3 prowadzi do przegranej po 59…Se2+ 60. Kd2 (60.Kd1, Kc3! 61.Gf7, Sf4 – i król nie może teraz iść na c1, z uwagi na Gc2 i mata na d3 lub e2) 60…Sg1 (z groźbą Sf3+ i wygrania pionka h4) 61.Se5, Ge4! i skoczek musi odejść z e5, a to oznacza stratę drugiego piona i przegraną
  2. 59.Gf7 przegrywa po 59…Sd5! 60.Sf8 (co innego?) 60…Sf4! i teraz okazuje się, że biały król nie może się ruszać (bo nastąpi Gc4), a jeśli białe stoją w miejscu, to czarne budują siatkę matową po Kc3 i Gc2.

Ormiański arcymistrz wybrał jednak, nieco dziwne, 58…Sc5?? i po 59.Sf6 już nie bardzo widać jak wygrywać partię, bo skoczek nagle wraca do gry, grożąc zarówno ruchem h5, jak i po prostu powrotem w okolice pionka a3.

W dzisiejszej, czwartej, partii meczu Ding przekombinował w debiucie i już po 15. posunięciach było jasne, że jego koncept nie ma racji bytu – białe miały pionka mniej, a do tego czarne były w posiadaniu pary gońców. Pionka udało się odegrać, ale para gońców została i było widać, że problemy białych nie są małe. Tutaj trzeba jednak oddać Dingowi, co królewskie – Chińczyk bronił się bardzo pewnie. Nie bał się przejścia do końcówki z pionem mniej, w której szybko awansował piony na obu skrzydłach, aby zmniejszyć potencjał pozycji czarnych. Bardzo przypadło mi do gustu 28.h4! zagrane zupełnie „od ręki”. Mam wrażenie, że takie pozycje w dzisiejszych czasach zawodnicy z czołówki światowej bronią zupełnie bez trudu, podczas gdy przed laty, zwłaszcza pod wpływem jakiejś legendarnej partii, uznawali je za „niewybranialne”. Chińczyk pokazał to, co wymagane jest od zawodnika z czołówki – konsekwencję i upór w obronie trudnych pozycji.

fot. Anastasia Karlovich/www.tbilisi2017.fide.com

W efekcie, jutro zobaczymy dogrywki, w których, jak wspomniałem, wyżej oceniam szanse Dinga. Emocji zapewne nie zabraknie, choć biorąc pod uwagę zmęczenie zawodników stawiam na to, że o Pucharze zadecyduje jakaś gruba pomyłka.

*****

Linki do poprzednich artykułów:

Aronian i Ding w finale! – PŚ okiem Mateusza Bartla (6.3)

Białe są w cenie – PŚ okiem Mateusza Bartla (5.2) oraz (5.3)

Zemsta faworytów – PŚ okiem Mateusza Bartla (4.3)

Carlsen nie wygra Pucharu Świata – PŚ okiem Mateusza Bartla (3.3)

Polacy jadą do domu, grad niespodzianek – PŚ okiem Mateusza Bartla (2.3)

Polacy w barażach, Anand i Karjakin za burtą! – PŚ okiem Mateusza Bartla (2.2)

Polacy na remis, Anand przegrywa – PŚ okiem Mateusza Bartla (2.1)

Duda zagra z Iwańczukiem – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.3)

Burza bez Pioruna – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.2)

Dobra runda Polaków! – PŚ okiem Mateusza Bartla (1.1)

Puchar Świata okiem Mateusza Bartla