Duda i Mitoń o Pucharze Świata

1251

Podobnie jak wcześniej Radosław Wojtaszek oraz Kacper Piorun, teraz duet zawodnik oraz trener, czyli Jan-Krzysztof Duda z Kamilem Mitoniem, odpowiedzieli na kilka pytań na temat Pucharu Świata w Tbilisi. Zapraszamy do lektury wywiadu!

 

Link do rozmów z Radkiem Wojaszkiem oraz Kacprem Piorun – kliknij tutaj.

*****

Z Janem-Krzysztofem Dudą oraz Kamilem Mitoniem, jego trenerem, rozmawiał Mateusz Bartel.

Mateusz Bartel: Panowie, występ Janka zakończył się na drugiej rundzie. Czy był to cel minimum, czy też zakładaliście dojście wyżej?

Kamil Mitoń: Generalnie, naszym celem nie było dojście do konkretnego etapu, a po prostu dobra gra w szachy. Oczywiście, znaliśmy drabinkę turnieju, ale Puchar Świata to specyficzne zawody, grane w wysokim napięciu, w których najważniejsze jest być skutecznym i skoncentrowanym, bo jeden błąd może decydować o powrocie do domu. Dla nas, na tym etapie, to było przede wszystkim kolejne cenne doświadczenie.

MB: Czy w takim razie, jesteście zadowoleni z gry, którą zaprezentował Janek?

KM: Myślę, że tak. Cieszy bardzo pewne zwycięstwo 2-0 w pierwszej rundzie z Pantsulają, który jest bardzo solidnym zawodnikiem. Mecz z Iwańczukiem to osobna historia, która także nie wyglądała źle.

MB: No właśnie, mecz z Wasylem Iwańczukiem zapowiadał się bardzo emocjonująco, wyglądał natomiast bardzo spokojnie. Czy taki był plan na ten mecz? Czy może to doświadczony Ukrainiec tak pokierował wydarzenia, że partie przebiegały bez większych fajerwerków?

Jan-Krzysztof Duda: Mecz był bardzo spokojny, głównie dlatego, że nawalił mój biały kolor. Do tego, moja taktyka zakładała położenie nacisku właśnie na białe, a czarnymi remisy, oczywiście, mnie zadowalały. Myślę, że główną przyczyną porażki był właśnie deficyt białego koloru. Co więcej, parę razy wpadałem w opresje i tylko dzięki odrobinie szczęścia nie przegrałem żadnej partii tym kolorem. Charakter meczu był taki, a nie inny także dlatego, że mój przeciwnik nie był zbyt agresywnie nastawiony oboma kolorami, co pokazały szybkie remisy w dwóch pierwszych partiach, w których miałem czarne. Być może, Iwańczuk liczył, że znów się sam „wysypię”, tak jak to zrobiłem w Tromsoe. [W 2013 roku Janek przegrał z Iwańczukiem w pierwszej rundzie PŚ, remisując czarnymi, przegrywając rewanż białymi – przyp. MB]

Fot. Anastasia Karlovich/www.tbilisi2017.fide.com

MB: Problem z białym kolorem ma chyba większość przeciwników Iwańczuka, bo on przecież może zagrać wszystko. Jak wyglądały wasze przygotowania? Czy jakieś otwarcia uważaliście za bardziej prawdopodobne i czy w ogóle choć raz udało się trafić w debiut wybrany przez przeciwnika?

JKD: Udało się nam trafić dokładnie raz, w Caro-Kanna ze Sd7. Niestety, bardzo szybko przestawiłem kolejność ruchów i zamiast 13.b3 zagrałem słabe 13.We1, po którym nie dostałem kompletnie nic. Przeczuwaliśmy też, że Iwańczuk nie będzie próbował grać 1.e4, co się potwierdziło. Także kilka rzeczy udało się przewidzieć, ale jednak w większości sytuacji musiałem sobie radzić sam przy desce, w szczególności, że ukraiński arcymistrz ani razu nie zagrał pryncypialnego i znaczącego wariantu, uciekając w mniej popularne linie.
KM: Prawdopodobieństwo trafienia debiutu z „Czakim” jest tak samo prawdopodobne jak trafienie szóstki w totka, z tym że milionów nie daje (śmiech). Oczywiście, tak jak wspomniał Janek, mieliśmy swoje typy, ale nie chcieliśmy też przesadzać z ilością wariantów. Janek jest zawodnikiem, który nie lubi być przytłoczony teorią i dużą ilością wariantów do zapamiętania. W jego przypadku ważniejsze jest inne podejście, bazujące na świeżości i umiejętnościach czysto praktycznych. W takiej grze potencjał Janka jest ogromny, myślę, że nie mniejszy niż samego Iwańczuka.

MB: Czy poza fazą debiutową białym kolorem, żałujecie czegoś konkretnego w tym meczu? Co można było zrobić lepiej? Czy, w pierwszej partii klasycznej, ruch Gd3, tuż przed zgodą na remis dawał realne szanse gry na wygraną?

JKD: Żałowanie jest nieprofesjonalne, więc tego nie robię, ale z pewnością było kilka rzeczy, które mogły poprawić moją sytuację. Tak, 19. Gd3 w pierwszej partii prawdopodobnie dawało szansę gry na wygraną. Niestety, tę możliwość zobaczyłem sekundę po biciu na d8. Prawdę mówiąc, to już parę ruchów wcześniej „zakodowałem się” na remis, a 18…Ge6 Iwańczuka było ruchem, którego nie liczyłem. Wydawał się jednak naturalny, zrobiony po to, aby przejść do pozycji z różnopolowymi gońcami, więc nie wzmogło to mojej czujności i spokojnie pogodziłem się z wymianą wież i zakończeniem partii. Trochę żartobliwie mówiąc, nieco pechowe było to, że Iwańczuk spóźnił się na trzecią partię dogrywki tylko trzy minuty, a nie na przykład pięć. Może byłby to niesławny sposób wygrania, ale punkt to punkt.

r2r2k1/pp5p/1bp1pp2/8/4B3/2P2PP1/PP5P/2KRR3 w - - 0 1
Pozycja, w której Janek mógł zagrać 19. Ge4-d3



KM: Jest bardzo prawdopodobne, że nie zagranie przez Janka 19. Gd3 w pierwszej partii, było kluczowym momentem całego meczu. Gdyby Janek znalazł tę ideę i męczył potem przeciwnika przez dziesiątki posunięć, nawet niekoniecznie wygrywając, ale tworząc nacisk i presję, to kolejne pojedynki mogłyby wyglądać inaczej, agresywniej. Po tym remisie, widać było wzajemny szacunek i coś na kształt bokserskiej walki wagi ciężkiej, gdzie rywale wzajemnie badają na ile mogę sobie pozwolić.. Trzeba dodać, że Wasili jest specyficznym zawodnikiem, u którego dużo zależy od samopoczucia. Kiedyś przyznał mi się, że jeżeli czuje się dobrze, to nawet Carlsen nie stanowi dla niego zagrożenia (śmiech). O ile w ustach innych graczy brzmiałoby to jak bufonada, to kariera Ukraińca pokazuje, że to nie są przechwałki. Na tym turnieju wydawał się w dobrej dyspozycji, do Tbilisi przyjechał z żoną i był nieustannie uśmiechnięty i zrelaksowany.

MB: W Tbilisi mnie nie było, ale obserwacja zdjęć dała mi podobne wrażenia – Iwańczuk jest wyluzowany. Styl, w jakim pokonał Kramnika, mówi sam za siebie i wynik Janka niejako zyskuje na znaczeniu. A powiedzcie, jeśli to nie sekret, czego brakuje Jankowi, żeby pokonywać – nie tylko rywalizować – takich graczy jak Iwańczuk w formie? Czy też na razie, na tym etapie kariery, Janek po prostu wszechstronnie się rozwija i ma czas na to, by okrzepnąć w grze z najlepszymi?

KM: Tak jak wspomniałem, gdy Iwańczuk jest w formie, to nikt go nie pokona, o czym przekonał się Kramnik. Oczywiście, Janek cały czas się rozwija i ma czas na to, aby z takim zawodnikami nauczyć się wygrywać. W najbliższych latach kluczowa będzie możliwość rywalizacji z najlepszymi. Im więcej takich pojedynków będzie, tak jak tutaj z Iwańczukiem, tym szybszy będzie progres. Dlatego teraz ważna będzie polityki startowa. Liczymy tutaj także na pomoc Polskiego Związku Szachowego, tak w kwestii walki o zaproszenia do elitarnych turniejów, jak i organizacji jakiegoś silnego turnieju w kraju. Gdyby udało się w kraju wskrzesić wielkość Polanicy Zdroju, która kiedyś tradycyjne gościła wielki gwiazdy, to byłoby coś.

Wasyl Iwańczuk
Fot. Anastasia Karlovich/www.tbilisi2017.fide.com

MB: Podobne życzenie wyraził Kacper Piorun i mam nadzieję i życzę, aby tak się stało i żeby w Polsce można było zobaczyć graczy z szachowego Olimpu. A jeśli mowa o polityce startowej – jakie są najbliższe starty Janka?

KM: Najbliższy start to Drużynowe mistrzostwa Europy w Grecji, a dalszy kalendarz nie jest jeszcze domknięty.

MB: W takim razie życzę owocnych przygotowań i kolejnego udanego startu Janka w drużynie narodowej. Na zakończenie, pytanie od mojej żony, Marty: powiedzcie proszę, kto jest Waszym faworytem do końcowego triumfu?

KM: Oczywiście, kibicujemy Wasi Iwańczukowi (śmiech) i to nie tylko dlatego, że wyrzucił Janka za burtę. To nie tylko genialny szachista, ale także świetny człowiek, dlatego wiele osób mu kibicuje.

MB: Dziękuję za rozmowę!

KM, JKD: Także dziękujemy.

*****

Link do rozmów z Radkiem Wojaszkiem oraz Kacprem Piorun – kliknij tutaj.